Sunday, 10 May 2009

Kanda Matsuri 神田祭

Ominęły mnie co prawda Juwenalia w Polsce, ale wybrałem się w ramach zajęć na festiwal, odbywający się w świątyni Kanda. To w sumie niedaleko mnie, więc nie musiałem zapieprzać, przez całe miasto. Fajnie mieć w końcu gdzieś blisko ;)

Sam festiwal bardzo fajny, chociaż odnoszę wrażenie, że jak widziało się jeden to tak jakby widziało się wszystkie ;) Obyło się z mojej strony bez ekscesów. Wypiłem sobie małe sake i małe piwo i tyle. Więc po kilku godzinach było po wszystkim. Zdjęcia do obejrzenia jak zwykle na picasie, a tutaj mała próbka:







Właśnie skończył się golden week, czyli praktycznie jedyny wolny tydzień jaki tutaj mają. Oznacza to powrót na uczelnie. W porządku. Uczelnia nie jest tutaj taka straszna. Tak jak pisałem,te zajęcia są strasznie lajtowe, tu jakiś film, tu coś. Ale w sumie dochodzę do wniosku, że chyba taki system ma odrobinę więcej sensu, niż kucie preferowane w Polsce.

Wczoraj nie mogłem spać. Pogadałem z Justyna na skypie, położyłem się i cholerny komar mi bzyczał nad głową przez następne dwie godziny albo i lepiej. Próbowałem go zabić wielokrotnie, ale uciekał skurczybyk. W końcu włożyłem do uszy słuchawki by nie słyszeć jego bzyczenia. Pomogło, ale jestem cały pogryziony.

Jak wyglądają u mnie postępy naukowe? Praca magisterska ma się dobrze. Dzisiaj jest jeden z nielicznych dni, gdzie robię sobie przerwę od pisania, ale tak to wszystko idzie bardzo sprawni. Jeśli chodzi o japoński to bez rewelacji. Coś będę w stanie powiedzieć po powrocie, ale raczej bez szaleństwa. Padłem ofiarą charakterystycznej dla japońskiej edukacji tendencji do równania w dół. Tak powiem.

To chyba tyle tym razem. Dajcie znać czy teraz jest już czytelne, czy dalej mam coś kombinować z tapetą ;)

5 comments:

  1. jest duzo bardziej czytelnie.

    >Pomogło, ale jestem cały pogryziony.

    jestem fanką tej częsci posta.

    ReplyDelete
  2. Na prawdę, niech mnie gryzą jak im to robi dobrze, byle bym nie musiał słyszeć ich cholernego bzyczenia ;) Dzisiejsza noc zapowiada się podobnie, czyli stoppery do uszu i niech się dzieje co chce ;)

    ReplyDelete
  3. Czy ten komar przyplątał się przeze mnie? :P

    ReplyDelete
  4. Japońskie komary są straszne, jakieś takie bardziej zawzięte niż te nasze.

    W sumie japońskie uczelnie są generalnie dość lajtowe, w rodzaju- nawet jak chcesz to się specjalnie nie narobisz.

    Powodzenia z pracą, ja już jestem na etapie wykończeniowym (pracy i siebie też;)

    ReplyDelete
  5. gratuluję zakupionej płytoteki...czadowo.pewnie jeszcze coś dojdzie wiec gratuluję i tego:D

    no, wlasnie!!!powodzenia Wam z pracą.

    a co do komarów to płacze do dziś:D

    ReplyDelete