Zanim przejdę do bablaniny, konkrety.
Generalnie przez ostatnie dwa tygodnie nic szczególnie ciekawego się nie wydarzały. W niedziele byliśmy w ramach zajęć w teatrze No. Teatr No jest zajebisty, wrażenia takie same jak z wizyty rok temu. Nikt nie wie o co chodzi, ale to zupełnie nie ma znaczeniu. Dużo ważniejsza od samego tekstu sztuki jest warstwa symboliczna. Ale nie mając bladego pojęcia o co chodzi można i tak spędzić bardzo przyjemnie czas. Dla ciekawskich:
Sam zdjęć nie mogłem zrobić tym razem, więc to musi wystarczyć.
Po każdym właściwym No następuje Kyogen. Kyogen jak dla mnie obsysa trochę. Ja wiem, że ma to być dużo lżejsze, zabawa itp. Ale brakuje mi tego ciężaru gatunkowego, który ma No.
Oprócz mnie, chyba niewielu osobom się podobało. Jestem w stanie to zrozumieć. Sztuka toczy się wyjątkowo powoli, a w dodatku praktycznie cały czas słychać flet, który delikatnie rzecz ujmując może denerwować.
Potem poszliśmy w kilka osób na karaoke. Jako, że był środek dnia, to wyszło bardzo tanio. W dodatku nic nie piliśmy. To chyba pierwszy raz ever kiedy byłem na karaoke tak zupełnie bez niczego. W zasadzie też było fajnie ;) Ale kilka piw by nikomu nie zaszkodziło ;)
Oprócz tego w normie generalnie. Praca się pisze, a w zasadzie się kończy. Nauka języka powoli i raczej nie do celu. Chociaż mam teraz prywatne zajęcia dwa razy w tygodniu z moim opiekunem (każdy student zagraniczny ma tutaj takiego). Więc na pewno idzie to we właściwym kierunku.
p.s. całkiem nieźle idzie mi gra na japońskim flecie, generalnie prowadzący mnie chwali ;)
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
noo..na flecie?:D jejku Maciuś...normalnie jk wrócisz to nie wiem czy Cię poznamy...zamiast Maćka "Nie lubię" Pletni wróci uduchowione chłopię:D
ReplyDeletea wiesz co obsysa? To, że cały tydzień ma popierdzielać deszczem u nas:D w ogóle LATA i SŁOŃCA:D
:**